Biuletyn numer 7

Spis treści:

Konferencja prasowa APP RACJA - Warszawa, 28.11.2003
Do incydentów nie doszło
Normalny kraj w sercu Europy - Zbigniew Ciechanowicz
Komitet Nagrody Nobla, Ambasada Królestwa Norwegii, 00-559 WARSZAWA ul. Szopena 2a
"Tajemnica wojskowa?"
Ile kosztuje utrzymanie kaplicy szpitalnej - Marian Kozak
Kto to rozliczy? - Marian Kozak
Unia Europejska - globalizacja państwa na poziomie administracyjno - gospodarczym - Elżbieta Grzegorczyk
Zboczeńcy na Olimpie - Leon Bod Bielski
A P E L
Forsą szastacie, euro zwracacie, sami nie wiecie, co (kogo) posiadacie - Leon Bod Bielski
Chrześcijańskie korzenie Europy - Tadeusz Prugar (odc. IV - ostatni)
Stanowisko APP RACJI w sprawie art. 51 w projekcie Traktatu o ustanowieniu Konstytucji Europejskiej
Rekomendacje Antyklerykalnej Partii Postępu RACJA dla polskiego stanowiska wobec założeń Nowej Polityki Spójności Unii Europejskiej
Samowola budowlana - Leon Bod Bielski
Dyskusja programowa
Konkordat z 1925 r. - postanowienia, skutki i wypowiedzenie - Jan Babicz
Zakończenie

Konferencja prasowa APP RACJA - Warszawa, 28.11.2003

W dniu 28 listopada odbyła się druga już konferencja prasowa APP RACJA, na której przedstawiono m.in. założenia polityki światopoglądowej partii. Przewodniczący APP RACJA Piotr Musiał stwierdził, że spełnienie programu światopoglądowego ostatecznie doprowadzi do świeckiego państwa w Polsce, gwarantowanego konstytucją. Dodał, że obecnie Polska jest "krajem wyznaniowym o ustroju rzymskokatolickim". "W XXI wieku to postęp i humanizm powinny być bazą rozwoju społeczeństwa, a nie wielce dyskusyjne opinie wygłaszane przez różne osoby, które niekoniecznie są dla wszystkich autorytetami" - dodał.

APP RACJA poparła również projekt ustawy legalizacji związków partnerskich oraz sprzeciwiła się lobbingowi na rzecz wartości chrześcijańskich w przyszłej konstytucji europejskiej. Krzysztof Mróź, doradca Zarządu Krajowego dodał, że cały art. 51 pozwalający Kościołom i religiom utrzymać ich status w swoich krajach, powinien zostać wykreślony.

Partia krytycznie odniosła się również do rządowego projektu budżetu na rok 2004. Przewodniczący Musiał uznał, że projekt ten nie spełnia oczekiwań społeczeństwa i powinien zostać odrzucony.

Dodatkowe wpływy do budżetu (na poziomie 2 mld złotych) partia widzi w opodatkowaniu Kościołów, zlikwidowaniu zwolnień podatkowych, do jakich są uprawnione, zlikwidowaniu nauczania religii w szkołach.

Inne zaproponowane zmiany to większe oszczędności budżetowe w obszarze administracji, zlikwidowanie szczebla powiatów oraz zniesienie Instytutu Pamięci Narodowej. Wobec zagranicznych przedsiębiorstw wyprowadzających zyski za granicę i praktycznie niepłacących podatków, Przewodniczący Musiał zaproponował wprowadzenie minimalnego podatku od obrotu w wysokości 1% (z wyłączeniem wydatków inwestycyjnych). Ponadto, w świetle ostatnich zmian na rynku energetycznym krajów Unii Europejskiej, uznał, że Śląsk i górnictwo powinny zostać uznane za strategiczną rezerwę energetyczną dla całej Unii.
    Red


Do incydentów nie doszło

Coraz częściej, w różnych miastach Polski, członkowie naszej partii wyrażają swoje protesty i oburzenia wobec nieprzemyślanych, a czasami wręcz głupich decyzji władz państwowych i samorządowych niższego szczebla. To zmiany nazw ulic w Legnicy, to przekazywanie całych kwartałów miast i wsi wraz z mieszkańcami (Kraków, Lublin, Legnica). To pikiety przed sądami, w których odbywały się sprawy karne przeciw katolickim duchownym (Elbląg) i wiele innych. Wytykamy na łamach Biuletynu środkom masowego przekazu ich prokatolicką działalność.

Protestowaliśmy w całym kraju przeciw konkordatowi i ustawom okołokonkordatowym a 14 października br. przeciw dalszej klerykalizacji szkolnictwa. Protesty w tych sprawach przekazywaliśmy na piśmie odpowiednim władzom.

Protestujemy przeciw nadawaniu imienia J. P. II placom i ulicom (np. w Ełku zmieniono Plac Saperów na Jana Pawła II) i dziwi nas, że ten niby skromny papież nie oprotestuje stawianiu mu pomników za życia. Nic więc dziwnego, że mniej skromny Lech Wałęsa cieszy się, że jacyś nie za bardzo mądrzy radni nazwali lotnisko jego imieniem.

Wiemy z prasy i listów, że cmentarze to najbardziej intratny interes dla Kościoła. Większość cmentarzy komunalnych jest zarządzana przez duchownych katolickich. A jak traktują oni rodziny zmarłych, czasem oddającym cały swój "majątek" na godne pochowanie drogiej im osoby, to wstyd powtarzać - a wszystkim wiadomo.

W połowie października biskup Józef Szamocki, został poproszony przez dyrektor cmentarza komunalnego w Grudziądzu, panią Barbarę Skorzybut o poświęcenie cmentarza. Przeciw temu zaprotestowali grudziądzcy antyklerykałowie. Uważali, że pokropek jedynie ze strony duchownego katolickiego zrobi z cmentarza komunalnego cmentarz wyznaniowy i to tylko katolicki. Jest to pierwszy krok do całkowitego przejęcia tej nekropoli we władanie czarnych. Na cmentarzu w Kobylance wystawili sześcioosobową pikietę z hasłami. Pikieta stała za plecami biskupa i uduchowionego tą ceremonią, prezydenta miasta Andrzeja Wiśniewskiego.

Jak podała "Gazeta Pomorska" z dnia 15.10 br. str. 5. był to "Skandal nad grobami" i "mimo protestu na grudziądzkim cmentarzu, do incydentów podczas święcenia nie doszło", dodały "Nowości Grudziądzkie" z tego samego dnia. Uzasadnienie protestu na piśmie, przedstawiciele APP RACJA przekazali dziennikarzom i prezydentowi miasta, który niewątpliwie za tę ceremonię zapłacił i to nie ze swojej kieszeni.

Zadziwia nas, że tam gdzie się pojawiamy natychmiast zjawia się Policja państwowa. Oto fragment artykułu z wymienionych "Nowości Grudziądzkich": "W tle za bramą cmentarza, zatrzymały się wozy policyjne, postawione w stan gotowości na wieść o proteście antyklerykałów. Wypadało po kilku funkcjonariuszy na jednego demonstranta".

Podajemy do wiadomości Pana Janika i komendantów wszystkich szczebli Policji Państwowej, że żadna demonstracja czy pikieta organizowana przez APP RACJA nie spowoduje incydentów wymagających interwencji Policji. Jeśli uważacie, że coś nam zagraża ze strony klerykalnych bojówek, to za ochronę serdecznie dziękujemy.
     Redakcja


Normalny kraj w sercu Europy - Zbigniew Ciechanowicz

Coraz więcej świątyń w Holandii jest zamykanych i przeznaczanych na inne użytkowanie, w przeciągu ostatnich 10 lat zamknięto 623 kościoły i zamieniono je na targowiska, biblioteki, domy mieszkalne czy też salony samochodowe. Rocznie w Holandii zamyka się średnio 40 kościołów, a Holendrzy sporadycznie chodzą do kościoła, bądź też w ogóle. Około 10% tylko raz w miesiącu uczestniczy w nabożeństwie. Do 2010 roku zostanie zamkniętych kolejne 500 kościołów.


Komitet Nagrody Nobla
Ambasada Królestwa Norwegii
00-559 WARSZAWA
ul. Szopena 2a.

"Polacy liczyli, że dostanie ją papież" - te słowa powtarzane wielokrotnie i natarczywie przez polską, publiczną radiofonię, sugerują, że obywatele polscy "en bloc" uznali papieża za uprawnionego noblistę. Niewątpliwie wielu Polakom można przypisać tego rodzaju chciejstwo, niemniej nie wszystkim.

Pewna część społeczeństwa jest obojętna na gloryfikację zasług Papieża, są też liczne kręgi obywatelskie, dla których tego rodzaju gloryfikacja byłaby powodem do niepokoju, ponieważ wzmocniłaby proces klerykalizacji naszego Państwa.

Wspomniane kręgi obywatelskie, do których my, niżej podpisani należymy, nie mogą wyrazić swej opinii za pośrednictwem polskiej radiofonii, czy innych mediów publicznych, gdyż pozostają one pod "specjalnym nadzorem wyznaniowym". Indywidualne interwencje nie odnoszą skutku, a przecież mamy prawo do wyrażania naszych poglądów i chcemy tę niezbywalną wartość duchową wnieść do Wspólnej Europy.

Dlatego tą drogą kierujemy do Komitetu Nagrody Nobla wyrazy uznania i podziękowania za trafną decyzję. Ta suwerenna decyzja nobilituje Kobietę, która pomimo osobistego zagrożenia głosi i urzeczywistnia swoje przekonania, przez co powiększa obszar wolności wielu jednostkom uciskanym przez tradycję wyznaniową.

Pokój w znaczeniu współczesnym to nie jest stan wyciszania społeczeństwa zastraszonego przez silną władzę. Nie jest to też stan porozumienia międzynarodowego zawartego z naruszeniem praw obywatelskich. Pokój zaczyna się od jednostki wyzwolonej z przemocy totalitaryzmu, a totalitaryzmy bywają różne. Mieliśmy ucisk ustrojowy i był Nobel dla Wałęsy, co większość Polaków przyjęła z satysfakcją.

Istnieje ucisk wyznaniowy, więc bardzo dobrze, że tegoroczny Pokojowy Nobel przypadł dysydentce z wyznaniowej republiki islamskiej, co niemało Polaków odczuwa jako wsparcie w ich własnych starciach o faktyczne rozdzielenie państwa od Kościoła.
     Anna Wysocka


Od redakcji:

Popieramy stanowisko pani Wysockiej. Jednocześnie drukujemy poniżej tekst listu do Pana Cimoszewicza w sprawie konstytucji unijnej. Proponujemy przepisać go (ewentualnie dodać swoją myśl) i wysłać na adres: Szanowny Pan Minister Włodzimierz Cimoszewicz, Al. Szucha 23, 00-580 Warszawa.

Niech to będzie wkład "szarego obywatela" w dyskusję nad przyszłą Europą. Zarzućmy Pana Cimoszewicza naszymi postulatami. Niech wie, że istnieją jeszcze inne, niż klerykalne siły społeczne.


Tekst:

My/Ja niżej podpisani/a/y pełnoletni obywatele Państwa Polskiego przedstawiamy niniejszym Panu, jako jednemu z negocjatorów konstytucji unijnej dezyderat, aby z treści tejże konstytucji usunąć artykuł 51.

Gwarancje przyznane na mocy tego artykułu kolidują z zasadą neutralności państwa i godzą w podstawy demokracji europejskiej.

Negatywne skutki pomieszania spraw państwowych z kościelnymi odczuliśmy, gdy bez uprzedniego referendum narzucono nam Konkordat. Nie głosowaliśmy za Unią po to, by ustalenia konkordatowe utwierdzać dodatkowymi, unijnymi regulacjami prawnymi. Należałoby raczej czynić starania, aby naszą państwowość wyzwolić z zależności od Kościoła.


"Tajemnica wojskowa?"

W centrum Sopotu, przy ul. Kościuszki rzuca się w oczy wielka żółta tablica umieszczona na masywnej metalowej bramie z napisem w czterech językach "TEREN WOJSKOWY WSTĘP WZBRONIONY". Fakt, dawno w Sopocie nie byłem, ale z okresu mojej służby wojskowej pamiętam, że jedyną jednostką wojskową w tym mieście jest Wojskowy Dom Wypoczynkowy, a tu taka niespodzianka. Za bramą okazała rezydencja a na dziedzińcu samochód terenowy. Dopiero, gdy przyjrzałem się bramie bliżej, dostrzegłem w narożniku, tuż przy furtce tabliczkę z napisem: "Kościół Garnizonowy pw. Św. Jerzego w Sopocie Dekanatu Marynarki Wojennej RP". Pod spodem zobaczyłem jeszcze jedną tabliczkę informującą, że za tą bramą znajduje się: "Biuro Radia Maryja" przy par. Św. Jerzego. Przyznam się, że zamurowało mnie w pierwszej chwili. Jak to, więc w placówce naszej armii, podporze NATO, jak gdyby nigdy nic urzędują, tegoż NATO i zjednoczonej Europy, wrogowie? I chronieni parasolem naszego niezwyciężonego wojska robią swoją krecią robotę?

Że dwojga imion generał Głódź schizofrenii jeszcze nie dostał, cudowi chyba przypisać to należy. Wszak w oficjalnych wystąpieniach potępiał i to nawet dość ostro antyeuropejskie wypowiedzi "ojca" Dyrektora, a tu proszę bardzo, kąta użycza na radiomaryjną działalność. Toż to paragraf 22 w czystej postaci.

A co w tej sprawie do powiedzenia ma Dowódca Marynarki Wojennej? Bardzo jesteśmy ciekawi, czy działalność Biura Radia Maryja nie jest przypadkiem opłacana z budżetu MON, a więc z naszych podatków. Stawiamy Panu Admirałowi to pytanie i zgodnie z prawem prasowym oczekujemy na nie rzetelnej, podpartej stosownymi dowodami finansowymi, odpowiedzi.
     Zbuj (nazwisko znane Redakcji)


Ile kosztuje utrzymanie kaplicy szpitalnej - Marian Kozak

Narodowy Fundusz zdrowia ma problemy z utrzymaniem szpitali, z wynagrodzeniem pracowników, zakupem leków itp. Należy zapytać dyrektorów ile zarabiają szpitalni kapelani? Dlaczego szpitalne kaplice utrzymują wszyscy podatnicy? Kaplica zajmuje pomieszczenie szpitalne, gdzie mogłoby się zmieścić dużo łóżek. Za tę powierzchnię powinien szpitalowi zapłacić Episkopat. W niektórych szpitalach, np. przy ul. Wołoskiej w Warszawie kapelan ma nawet swoje miejsce parkingowe.

Pieniądze od kapelanów za wynajem kaplicy i za miejsce na parkingu oraz pensję, którą pobiera, można przeznaczyć np. na koszty związane z remontem części szpitala lub inne wydatki. Na pewno pieniądze te, choć w małym stopniu, przyczynią się do poprawy kondycji finansowej szpitali.

Jest takie powiedzenie: "ziarnko do ziarnka...". Czyżby dyrektorzy szpitali o nim zapomnieli?


Kto to rozliczy? - Marian Kozak

Dzień 12.10.2003 r. (niedziela) obchodzony był w Polsce jako dzień papieski. Wszystko by było w porządku gdyby nie to, że próbowano naśladować J.Owsiaka. Pan Owsiak zbiera pieniądze dla szpitali na aparaty ratujące życie dzieci. Pieniądze te są dokładnie liczone a podawane przez media kwoty wzbudzają zachwyt tysięcy ludzi. Zbierający posiada odpowiednie zezwolenie.

Dlaczego kler nie bierze przykładu z Owsiaka i nie rozlicza się co do grosza z zebranych pieniędzy? Tylko współczuć ludziom wrzucającym do puszek swoje złotówki. Nie wiadomo ile z nich trafi do kieszeni czarnych. Obawiam się, że jedynie mały procent zostanie przekazany dla dzieci na naukę - resztą podzielą się ludzie, którzy akcję wymyślili - czyli nasz pazerny kler.


Unia Europejska - globalizacja państwa na poziomie administracyjno - gospodarczym - Elżbieta Grzegorczyk

Unia Europejska tworząc związek państw geograficznie należących do Europy, w tej fazie integracji ogranicza się do wspólnoty administracyjnej oraz gospodarczej. Związek ten nie tworzy wspólnoty kulturowej, chociaż bez wątpienia poszczególne wątki kulturowe będą się przenikały, ale na zasadzie dobrowolności, a nie wynegocjowanych umów. Dzieje się tak dlatego, że w skład UE wchodzą narody o własnej wielowiekowej kulturze i żaden z nich nie wyzbędzie się swojego dziedzictwa kulturowego na rzecz innych. Nie ma nawet takiej potrzeby, gdyż właśnie ta różnorodność wzbogaca całość kulturową zjednoczonych narodów.

Unia Europejska jest związkiem narodów posiadających własną tożsamość, a nie społeczeństwem wielonarodowościowym, jakim są np. Stany Zjednoczone. Tolerancja oraz szacunek dla odmiennych światopoglądów oraz doktryn religijnych pozwoli żyć wielu narodom w zgodzie. Tak więc nikt nie wymaga od nas, abyśmy wyzbyli się swoich korzeni narodowych przystępując do UE. Należy jednak oddzielić istniejącą wielość doktryn religijnych od postępowania administracji kościelnej. Doktryny religijne rozpatrywane są na płaszczyźnie irracjonalnej, czyli wiary, natomiast postępowanie przedstawicieli hierarchii kościelnej na płaszczyźnie racjonalnej. Wiara stanowi immanentną część życia każdego człowieka, natomiast przedstawiciele administracji kościelnej są zwykłymi ludźmi, muszą więc podlegać prawu stanowionemu, a co za tym idzie odpowiadają w pełni za swoje postępowanie.

W państwach UE niezależnie od tego jak jest ustawiona relacja państwa z kościołem, to jednak kościół jest częścią państwa, natomiast w Polsce działalność Kościoła katolickiego jest uprzywilejowana do gigantycznych rozmiarów, stoi często ponad prawem i w żaden sposób nie jest kontrolowana. Dotyczy to głównie pozyskiwania dóbr materialnych oraz dotacji na budowę kościołów i działalność charytatywną. Oczywiście państwo w pewnym stopniu może partycypować w finansowaniu odbudowy zabytków sakralnych oraz działalności charytatywnej. Jednak pieniądze te muszą podlegać szczegółowej kontroli finansowej, jak w każdej instytucji pozarządowej. Wielu ludzi ma nadzieję, że po wstąpieniu do wspólnoty i dostosowaniu naszego prawa do unijnego ta grabieżcza działalność niektórych naszych polityków, działaczy samorządowych oraz księży katolickich zostanie wreszcie zdemaskowana i zmusi ich do zaprzestania tego procederu. Będzie to również czas, aby zweryfikować poszczególne akty nadania, darowizn, zwrotu dóbr kościelnych, bądź "kupna" za symboliczną złotówkę ogromnej ilości nieruchomości oraz ziemi, a także dokonać kontroli działalności gospodarczej. Księża jak każdy mogą prowadzić działalność gospodarczą, ale muszą odprowadzać podatek, tak jak wszystkie podmioty gospodarcze.

Nie ma nic dziwnego w tym, że wchodząc w jakieś istniejące struktury społeczne musimy zaakceptować zastaną sytuację, którą pozostałe państwa wypracowały i zaakceptowały. Prawo stanowione jak każda konwencja w danym czasokresie historycznym ulega zmianom. To ludzie będący reprezentantami poszczególnych narodów tworzą to prawo i dostosowują do istniejących potrzeb. Dzięki temu, tak jak każda dziedzina życia, rozwija się i dostosowuje do aktualnych sytuacji i potrzeb społecznych. Liberalne prawo międzynarodowe traktuje jednostkę jako samodzielny podmiot, mający zapewnione optymalne warunki do rozwoju i samorealizacji. Dzięki temu polskie społeczeństwo może odnieść wymierne korzyści na tej właśnie płaszczyźnie. Musimy jedynie konsekwentnie wymagać od naszych władz poszanowania tych praw, wprowadzenia ich w życie oraz umożliwienia szerokiego dostępu do edukacji na każdym poziomie szkolnictwa. To dzięki edukacji mamy możliwość racjonalnego kierowania własnym życiem oraz zaistnienia w strukturach społecznych UE. Swobodny przepływ dóbr intelektualnych oraz gospodarczych wpłynie korzystnie na rozwój naszego społeczeństwa pod każdym względem.

Izolowanie się od UE nie zapewni nam szerokiego rozwoju w żadnej dziedzinie, a wręcz odwrotnie, zostaniemy odcięci od zdobyczy intelektualnych i technicznych. Wstępując do UE oczywiście nie możemy oczekiwać od początku nieograniczonych korzyści. To my sami ciężką i mozolną pracą a czasem kosztem pewnych wyrzeczeń musimy wypracować sobie odpowiednie miejsce we wspólnocie, nikt nam nie da nic za darmo. Musimy być jednak świadomi, że praca ta zapewni naszemu krajowi oraz przyszłym pokoleniom lepszą przyszłość.


Zboczeńcy na Olimpie - Leon Bod Bielski

Dopóki do intymnej, indywidualnej, prywatnej sprawy, jaką powinna (!) być aborcja będą się mieszać typki spod budki z piwem, nieważne, czy wybrani na posłów w wyborach powszechnych i nazywanych nie wiadomo czemu "politykami z immunitetem", czy obszczymurki zrzeszone w niezliczonych, janczarskich przybudówkach Kościoła rzymskokatolickiego, dopóty ta indywidualna tragedia zwana "piekłem polskich kobiet" będzie promieniować i dostarczać im sado- masochistycznych przyjemności.

A ja się pytam: kto ma prawo podłączać się do czyjegoś cierpienia i czerpać z tego przyjemności oraz korzyści? Ba, stanowić prawo służące jedynie potęgowaniu cierpienia, negatywnych skutków zdrowotnych oraz wspomnianej traumy psychicznej kobiet? Chyba tylko zboczeni osobnicy o wyraźnych skłonnościach sado-maso. Jakże oni "cierpieli" na nabrzeżu portowym Władysławowa, daj im Boże tego "cierpienia" na co dzień! Jakże oni cierpieli i cierpią nadal we wszystkich kadencjach Sejmu i Senatu, w Konferencji Episkopatu i w kilkunastu tysiącach parafii i plebani, sanktuariów, bazylik i klasztorów na terenie całego kraju! Nie były to i nie są bynajmniej cierpienia spowodowane krzywdą już narodzonych, którym ci sami zmanipulowani z ambon posłowie oraz wyłonione przez nich władze rządowe zabrały wszystko, włącznie z perspektywami na konstytucyjnie zawarowane świetlane życie osobiste, zawodowe, rodzinne... Ale jak sado-maso przystoi, "czynią" oni w Sejmie wedle prawideł odczuwania poczucia szczęścia swego - im większe cierpienia "zaprzęgu" wynikające z dolegliwości bata stanowionych ustaw, tym większa przyjemność dla stanowiących je stangretów... To ani chybi z tych właśnie przesłanek ustawa anty-aborcyjna skryminalizowała osobistą tragedię aborcji, stawiając pachołków świeckiego "jaśnie pana" na straży interesów plebana (cierpienie, koszty nielegalnych aborcji, konspiracja, strach przed parafialnymi kapusiami plebana).

Haniebna ustawa podniosła cenę czarnorynkowych usług podziemia aborcyjnego (kolejne cierpienia finansowe płacących, bezpośrednio przełożone na przyjemności płynące dla lekarzy), a dodatkowo wpędziła rzesze katoliczek oraz pozbawionych doktrynalnie wytresowanego strachu i poczucia religijnej winy ateistek w głęboką, dodatkową frustrację i poczucie "winy wynikające ze złamania świeckiego prawa". Ustawa dołożyła do tego bigosu zagrożenie zakażeniami szpitalnymi na Ukrainie i Białorusi lub u babek pod lasem; katechetów szpitalnych sprowadziła do roli opiekunów całej armii kapusiów w białych kitlach; proboszczów w parafiach zamieniła w węszące aborcję charty ciskające się na długiej, kościelnej smyczy. Lekarzy przyprawiła o moralną dychotomię i takowy relatywizm postaw polegający na tym, że prywatnie robią to, czego odmawiają w szpitalach ze względu na wyznawane "wartości". Te "wartości" są łatwe do zdefiniowania i policzenia, przecież 2000 zł czy 3000 zł za 30 minut roboty nijak się mają do wartości realnej, standartowej, 8-godzinnej roboczo dniówki spędzonej przy stole aborcyjnym w szpitalu, nieprawdaż?

Polskie prawo stanowi, że podżeganie do przestępstwa jest również przestępstwem, tak samo surowo karanym. Czymże jest w takim razie owa ustawa, jak nie zachęceniem, wręcz spychaniem polskich kobiet do nielegalnego dokonywania aborcji w sztucznie stworzonej sytuacji braku alternatywy? Polskie prawo stanowi, że zadawanie cierpienia fizycznego i psychicznego, niczym nieuzasadnione potęgowanie owego cierpienia i bólu jest zbrodnią tortury i karane z całą surowością prawa. Jeśli zachodzi w warunkach "szczególnego okrucieństwa" kara może być zaostrzona.
Pytam ustawodawców:
Kiedy zniosą obowiązującą obecnie ustawę, która niczego innego nie jest sprawczynią jak spotęgowanego cierpienia kobiet?
Czemu ustawa ma służyć sadomasochistom i być dla nich nieustającym źródłem rozkoszy płynącej z cierpienia, jednocześnie całkowicie ignorując ludzi, którym spotęgowane ustawą cierpienie nie przynosi (jak Strąkowi i jego kompanom spod budki z piwem) satysfakcji, korzyści materialnych, politycznych a wręcz przeciwnie, wpędza ich w dodatkowe atrakcje jak frustracje, kryminalizacja życia, konieczność ukrywania się, podchodów i partyzantki prowadzonej we własnym kraju przeciw wewnętrznemu najeźdźcy?
Czemu ustawa ta ma być powodem zakażeń zagrażających życiu i zdrowiu, nie tylko kobiety, ale całej jej rodziny (AIDS, żółtaczka, ropowica, sepsa) oraz społeczeństwa?
Czemu nikt, włącznie z Trybunałem Konstytucyjnym i Rzecznikiem Praw Obywatelskich nie zauważył i nie oprotestował tego kuriozum legislacyjnego?
Czemu prezydent III RP zawetował ustawę o biopaliwach dostrzegając w niej zagrożenie dla praw obywateli do alternatywy czyli wyboru paliwa, a nie czyni nic, by jak najszybciej zmienić ustawę antyaborcyjną, rażąco bezalternatywną w kwestii nieporównywalnie donioślejszej od paliwowych dziedzin życiowego wyboru?
A może korzyści, jakie ciągną z tej ustawy wąskie interesowne grupki przeważają nad przywołanymi tu postanowieniami kodeksu karnego i samej Konstytucji? Może oprócz przyjemności ze swojego i cudzego cierpienia, jakiej doznaje w swej świątobliwej zbiorowości rzymskokatolickie duchowieństwo - dochodzi tu jeszcze czynnik władzy i przyjemność jej sprawowania?
Czy można się, w takim razie, spodziewać, że ci zboczeni furmani, powożący polskim zaprzęgiem, gdzie nie oszczędza się "ciężarnych zaprzężonych" będą oszczędzać zaprzęgowi bata podatków, ciężarów kolejnych nieprzemyślanych ustaw, etycznych kolein życia, politycznego błota po osie i politycznych bezdroży, po których, jak pokazują afery życia codziennego, porusza się nasz cyrkowy wóz made in Katoland?


A P E L

Koło terenowe APP RACJA miasta Lublina zwraca się do Zarządu Krajowego o wniesienie antyklerykalnych dezyderatów do zapowiedzianej, otwartej dyskusji nad drugą nowelizacją Ustawy medialnej.

W połowie września br., na obradach FORUM w Krynicy rozpatrywano przyszłość rynku medialnego, a następnie w radiowym programie "Z pierwszej ręki" ekspert KRRiT zapowiedział otwartą dyskusję opiniotwórczych gremiów nad m.in. określeniem obowiązków mediów publicznych. Pani Danuta Waniek, przewodnicząca KRRiT, nazwała te media "wspólnym dorobkiem cywilizacyjnym", zasługującym na "szczególna ochronę".

Postępująca klerykalizacja radiofonii publicznej dowodzi, że tego rodzaju ochrona nie istnieje. Świadomość słuchacza kształtowana jest schizofrenicznie; pomiędzy ładowaniem w obszar podświadomości wyznaniowego poddaństwa, a skromną ofertą racjonalnych postaw obywatelskich.

W tym specyficznym oscylatorze wygrywa czynnik wyznaniowy (katolicki) wspomagany rozbudowaną radiofonią przykościelną. Zatem niedobór postaw obywatelskich w społeczeństwie w obecnym stanie radiofonii publicznej może się tylko powiększać, a nie zmniejszać.

Smutna to perspektywa, dlatego też szybka interwencja jest niezbędna. Być może trzeba będzie postulować utworzenie odrębnego, nieklerykalnego programu. Za kilka miesięcy (luty'04) ruszy praca nad ustawą. Wcześniej należałoby sprecyzować i nagłośnić nasze, partyjne dezyderaty, aby racjonalnie myślącą część społeczeństwa zmobilizować do poparcia.

Należy się spodziewać, że liczni radiosłuchacze manipulowani przez rozgłośnie wyznaniowe wytężą siły w celu totalnego skatolicyzowania mediów publicznych. Już dają się zauważyć sygnały zwiastujące tego rodzaju ofensywę.

Musimy więc przygotować się do obrony "wspólnego dorobku cywilizacyjnego", a także zadbać o racjonalny rozwój mediów publicznych.

Z upoważnienia Lubelskich Racjonalistów
Anna Wysoka (sekretarz Zarządu Miejskiego)


Forsą szastacie, euro zwracacie, sami nie wiecie, co (kogo) posiadacie - Leon Bod Bielski

Tymoteusz pisze ("Ryby i Polska... nie biorą", nr 38 FiM), cyt: "Unia wymaga klarownej wizji przedsięwzięcia, na które miałaby przeznaczyć swoje europejskie pieniądze... Wyznaje również zasadę, że każdy projekt powinien być odpowiedzią na zapotrzebowanie społeczne. W Polsce rzadko się zdarza, żeby kilku razem i zgodnie prosiło o to samo. Bez integracji lokalnej ciężko namówić Brukselę, by zainwestowała w województwo, powiat czy gminę"- koniec cytatu.

Zapewne to prawda, jeśli chodzi o fundusze kierowane na inwestycje, wsparcie projektów poprawiających stan środowiska, budowę oczyszczalni ścieków i innych okazuje się dupereli, jeśli je tylko porównać z tymi zadaniami i celami, co wymienione poniżej. A są to rzeczy i inwestycje dawno centralnie zaplanowane, ważne i całkowicie odpowiadające "zapotrzebowaniu społecznemu", inaczej któż przy zdrowych zmysłach by je rozpoczynał i to na taką skalę, ryzykował reputację i utratę autorytetu? Pod nimi podpisze się każdy premier, minister gospodarki, prezydent, poseł i marszałek Sejmu! Na pomniejszej wagi fanaberie Krk reketuje na dzień dobry ok.10 mld złotych rocznie! Dziwię się, że nikt do tej pory nie zmontował szerokiego, spójnego frontu poparcia dla programu dotacji i innego wsparcia, potrzebnych tym inwestycjom na przedwczoraj. Są bowiem w kraju potrzeby i Inwestor, który ma gotowe, wybiegające na wiele dziesięcioleci plany inwestycyjne i ciągle pustą kasę, której nawet cały budżet krajowy średniej wielkości zamożnego państwa europejskiego by nie zaspokoił!

Proponuję, by Rząd III RParafialnej wraz z Episkopatem Polski wystąpił z inicjatywą wsparcia z SAPARD, PHARE, EFRR, EFS, i czego tam jeszcze dla naszego Wielkiego, Narodowego Inwestora i jego tak nam do szczęścia potrzebnych inwestycji. To nie żarty! Zbyt długo nie zadaszone boże mury tysięcy kościołów, plebanii, sanktuariów grzybieją i są dla przebywających w nich wiernych szkodliwe jak diabli, co z kolei może pociągnąć dodatkowe fundusze z jakiegoś Europejskiego Funduszu Wspierania Katolickiego Zdrowia (EFWKZ)! Jeszcze maluczko i zajdzie "pilna, narodowa potrzeba zbudowania Wielkiego Mauzoleum" dla Wielkiego Rodaka. Potrzeby zatem są ogromne, wsparcie wkładem własnym - czytaj budżetowym - pewne i realne jak niepokalane poczęcie, zmartwychwstanie i wniebowzięcie, czego gwarantem dotychczasowe sute i obfite zasilanie naszego Narodowego Inwestora przez wszystkie rządy III RParafialnej. Tymoteusz pisze, cyt: "urzędnicy w Brukseli muszą mieć niezły ubaw, kiedy witają powracające do nich z Polski miliony euro". Więc niech się UE nie cieszy, że będzie miała aż tak duże zwroty niewykorzystanych środków! "Ten się cieszy, kto się cieszy ostatni". To nie jest jakaś pozbawiona spójności gminna, powiatowa czy wojewódzka heca, to nie są rozdarci partykularyzmami wójtowie, burmistrzowie, sołtysi czy inni wojewodowie - to poważni, wiedzący co narodowi potrzebne do wiecznotrwałej szczęśliwości mężowie ogólnonarodowego zaufania, poważny program ogólnokrajowy, paneuropejski - ba - sięgający nawet do obu Ameryk, Azji, Afryki a daj Boże i na Antarktydę, gdzie też mogą sobie zażyczyć świątynno-sanktuaryjnego kompleksu, na który od zawsze chorują i krajową gigantomanią nijak wyleczyć go nie mogą! To się może zdarzyć - nawet antyklerykałowie często przez skojarzenie mylą te setki tysięcy antarktycznych pingwinów i na wszelki wypadek na wybiegu w ZOO mówią do biedaków - delegatów w habitach: "niech będzie pochwalony"!!! Trzeba im pobudować godne ich statusu pomieszczenia, niech znają szczodrość braci w Chrystusie.

Niech UE raczej uważa, by olbrzymi ssący wir katolickiego leja depresyjnego nie wciągnął ich wszystkich wraz z ich programami, bankami, miliardami euro, jak wciągnął już nasz budżet, naród, rząd, prezydenta, Sejm, Senat i spółki Skarbu Państwa! I tak się okazało, że nie są niestety w stanie tego leja zapełnić, tak się rozkręcił i nabrał tempa, taką magiczną siłą wciągającą okazał się emanować, tak w miarę nalewania rośnie jego głębokość, głód i siła ssania!! Przy nim huragany Andrew, Isabell i pomniejsze razem wzięte to po prostu cichy bąk stuletniego staruszka puszczony dyskretnie a wstydliwie na glinianej przyzbie!


Polski dialog: Oto scenariusz tego dialogu Rząd (na klęczkach) słucha Kościoła monologu


Chrześcijańskie korzenie Europy - Tadeusz Prugar (odc. IV - ostatni)

Jeszcze długo po odbiciu się Europy od katolickiego dna tępiono wszelką wolną myśl. Kopernik uniknął stosu tylko dlatego, że żył w Polsce Jagiellonów, a ponadto - na wszelki wypadek - swoje "De revolutionibus..." opublikował tuż przed śmiercią, na dodatek w Norymberdze. Dzieło trafiło natychmiast na katolicki "Indeks ksiąg zakazanych" i być może ślad by po nim zaginął, gdyby tez Kopernika nie podjął protestant Keppler. Znacznie mniej szczęścia miał katolik Giordano Bruno, którego Inkwizycja spaliła na stosie w roku 1600. "Największy Autorytet Moralny" dotąd nie przeprosił za to ludzkości. Przeprosił za Galileusza, którego "Święta Strażniczka Prawdy Objawionej" - pod groźbą stosu - "tylko" zmusiła do milczenia trzy dekady po spaleniu Giordana.

Stos był zresztą głównym argumentem, kończącym dyskusję z hierarchią. U nas spotkało to Kazimierza Łyszczyńskiego - tylko za to, że napisał traktat "O nieistnieniu boga". Jego dowodów kościelna mafia nie była w stanie obalić. A rzecz była groźna, bo o ile teoria Kopernika rozwalała w puch tylko pierwszy rozdział "Księgi Rodzaju" i Kk mógł jakoś kręcić, przemilczać i mącić, o tyle Łyszczyński pozbawił tę pasożytniczą i zbrodniczą mafię jakiejkolwiek racji bytu. Dlatego musiał zginąć on sam i jago dzieło. Pozostanie to niezatartą plamą na honorze króla Jana III Sobieskiego. Przed spaleniem Łyczczyńskiego na stosie łaskawie ścięto mu głowę, ale tylko dlatego, że był szlachcicem. Gdyby był mieszczaninem lub chłopem - spłonąłby żywcem, jak setki tysięcy ludzi niewygodnych dla siewców "Ewangelii Miłości".

Z nie mniejszym zacietrzewieniem jak astronomię, herezję i ateizm - Kk tępił medycynę. Wykonanie sekcji zwłok było zagrożone ekskomuniką i śmiercią. Wszelki postęp medycyny był osiągany w głębokiej konspiracji, w podziemiu. Dziwne zatem, że "Namiestnik Boga" w maju 1981 r został oddany w ręce specjalistów z kliniki "Gemelli" zamiast czekać na interwencję Chrystusa, czy też - jak on to nonszalancko wymawia: "Hyzusa".

"Dzięki" Kk Europa straciła 1500 lat między Konstantynem - inicjatorem procesu narastania wszechwładzy hierarchii, a Napoleonem, który tę wszechwładzę przykrócił. Pamiętał o błędzie Karola Wielkiego sprzed 1000 lat /numer Leona III w roku 800/ i koronę cesarską sam sobie włożył na głowę. Zlikwidował też wreszcie ostatnie gniazda Inkwizycji w Hiszpanii i od tamtego czasu Europa mogła swobodniej korzystać z potęgi ludzkiej myśli, bo władcy przestali być zbrojnym ramieniem najbardziej zbrodniczej mafii w dziejach. Gdyby nie zryw Renesansu i postawienie kropki nad "i" przez Rewolucję Francuską, katoliccy Europejczycy do dziś nie mieliby takich towarów szatana jak kolej, samochód, samolot,- o telefonie, radiu i telewizji nie wspominając. Zresztą po Rewolucji i Napoleonie Kk nie zaprzestał tępić nauki. Tyle tylko, że nie dysponuje już stosami, lecz jedynie "mieczem duchowym", czyli ekskomuniką.

Na I Soborze Watykańskim (1870 r.) uchwalono taki oto kuriozalny kanon: "Jeśli ktoś twierdzi, że nauki ludzkie można uprawiać z taką swobodą, że ich twierdzenia, choćby się sprzeciwiały nauce objawionej, mogą być przyjęte za prawdziwe i przez Kościół nie mogą być odrzucone - niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych!". Temu soborowi przewodniczył Pius IX, psychopata, który wymusił na biskupach dogmat o papieskiej nieomylności, a którego "Największy z Polaków" wyniósł na ołtarze.

Albowiem nic się nie zmieniło. Dziś również "Największy z największych" kontynuuje niechlubną, wręcz zbrodniczą tradycję. Zakaz np. badań prenatalnych bądź zapładniania in vitro jest w istocie tym samym, czym był zakaz badania ludzkiej anatomii 500 lat temu. Wiedza jest bowiem wrogiem "Prawdy Objawionej". Zwłaszcza, kiedy jedna z owych "prawd objawionych" brzmi: "Za prawdę powiadam wam: niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy" /Mk 9 1 i podobnie Mt 16, 28 oraz Łk 9, 27/.

Nie przyszło - ani wtedy, ani dziś. I nie pomogą krętactwa w rodzaju fałszywych listów Piotra z fałszywymi przelicznikami boskich dni na ludzkie lata. Prawda jest taka, że Jezus się mylił - jak wielu przed nim i po nim. W tę przepowiednię Jezusa nie wierzył również Saul z Tarsu; gdyby wierzył, nie budowałby trwałej, hierarchicznej organizacji, która z czasem - przy użyciu kłamstw, oszustw, szalbierstw, fałszerstw i przemocy - wyrodziła się w to, co dziś samo siebie obdarza mianem: Matka nasza, Święty Kościół Katolicki.


Stanowiska partii zaprezentowane na konferencji prasowej w dniu 28 listopada 2003 r.

Stanowisko APP RACJI w sprawie art. 51 w projekcie Traktatu o ustanowieniu Konstytucji Europejskiej

Antyklerykalna Partia Postępu RACJA bardzo krytycznie ocenia postępowanie ekipy rządowej Leszka Millera, która nie tylko klerykalizuje życie społeczno-polityczne w Polsce, ale również wspiera europejskie lobby klerykalne. Polska dyplomacja nie tylko opowiada się za umieszczeniem "Invocatio Dei" i odwołaniem się do tradycji chrześcijańskiej w Preambule Traktatu o ustanowieniu Konstytucji Europejskiej, ale także akceptuje zapis art. 51 tego Traktatu.

Artykuł 51 mówi, że Unia Europejska szanuje status, z którego korzystają Kościoły i stowarzyszenia lub wspólnoty wyznaniowe w państwach Członkowskich i nie narusza go. Pozwoli to Kościołom i religiom utrzymać ich status w swoich krajach. Dotyczy to takich negatywnych zjawisk jak: kościoły państwowe, religie państwowe, konkordaty itp.

W artykule 51 jest również zapis, że uznając tożsamość i szczególny wkład tych Kościołów i organizacji Unia utrzymuje z nimi otwarty, jawny i regularny dialog. Antyklerykalna Partia Postępu RACJA uważa, że jest to kolejne, nadmierne uprzywilejowanie organizacji wyznaniowych. Artykuł 46 ust. 2 mówiący o tym, że instytucje Unii utrzymują otwarty, przejrzysty i regularny dialog ze stowarzyszeniami przedstawicielskimi i społeczeństwem obywatelskim dotyczy również organizacji wyznaniowych i nie ma najmniejszego powodu, aby je dodatkowo faworyzować odrębnymi zapisami.

Antyklerykalna Partia Postępu RACJA uważa, że działania polskiej dyplomacji inicjowane przez ekipę Leszka Millera są coraz bardziej jednostronne i klerykalne.


Rekomendacje Antyklerykalnej Partii Postępu RACJA dla polskiego stanowiska wobec założeń Nowej Polityki Spójności Unii Europejskiej

Antyklerykalna Partia Postępu RACJA, wyraża zaniepokojenie, że w chwili, gdy debata o przyszłości europejskiej polityki regionalnej wkracza w decydująca fazę, dyplomacja rządu Leszka Millera w sposób pasywny prezentuje stanowisko Polski w tej sprawie, i to zarówno w polityce zagranicznej jak i na forum krajowym.

Nicejski system głosowania i wartości chrześcijańskie w Preambule Traktatu o ustanowieniu Konstytucji Europejskiej zdominowały dyskurs o miejscu Polski w Unii Europejskiej. Kluczowe założenia Nowej Polityki Spójności Unii Europejskiej na lata 2007 - 2013 zostaną podjęte przez jej dotychczasowych członków, jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej, ale stanowisko Polski w tej sprawie powinno być prezentowane bardziej aktywnie naszym przyszłym partnerom. Będzie to miało znaczenie dla naszych interesów w Unii i wpłynie na pozytywny wizerunek Polski wśród europejskich elit politycznych. Pasywność w tej sprawie może budzić wrażenie niekompetencji lub nieprzewidywalności.

Antyklerykalna Partia Postępu RACJA prezentuje następujące stanowisko w debacie nad Nową Polityką Spójności Unii Europejskiej:

Polska dyplomacja powinna przeciwstawiać się marginalizacji i renacjonalizacji polityki spójności. Może się to wiązać z chęcią stopniowego ograniczania lub nawet likwidowania omawianej polityki wspólnotowej. A to, w sposób istotny zagroziłoby polskim interesom.

Polska powinna poprzeć postulat większego powiązania Nowej Polityki Spójności z celami strategii lizbońskiej, a w szczególności nadania polityce regionalnej większego związku z rozwojem gospodarki opartej na wiedzy i nowoczesnych technologiach. Jednocześnie, należy przeciwdziałać wydzieleniu z polityki spójności odrębnego funduszu przeznaczonego na wspieranie gospodarki opartej na wiedzy, o ile z tego funduszu zostałyby, w znacznym stopniu, wyłączone kraje wstępujące.

Polscy politycy powinni sprzeciwiać się przyjmowaniu odmiennych kryteriów dla polityki spójności wobec obecnych i wstępujących do UE państw członkowskich. Dotyczy to zwłaszcza prób wprowadzania różnych kryteriów statystycznych przy udzielaniu pomocy dla poszczególnych krajów członkowskich. Doprowadziłoby to do kategoryzacji członkostwa.

Polska powinna konsekwentnie popierać propozycje zmierzające do usprawnienia zarządzania polityką spójności. Powinna być to polityka w większym stopniu nastawiona na rezultaty, a nie przede wszystkim na przestrzeganie procedur.

Należy wyraźnie podkreślić, że inicjatywa dyplomatyczna Polski w sprawie Nowej Polityki Spójności powinna być powiązana z odpowiednimi działaniami w kraju. Chodzi przede wszystkim o odpowiednie przygotowanie administracji publicznej i systemu finansowego do Nowej Polityki Spójności.

Należy również rozpocząć prace nad nowym Narodowym Planem Rozwoju, który stanowić będzie fundament dla przyszłej Polski a jednocześnie będzie wychodził naprzeciw nie tylko naszym potrzebom rozwojowym, ale również trendom zmieniającej się europejskiej polityki regionalnej. Polityka gospodarcza rządu powinna być nakierowana zarówno na rozwój krajowej wytwórczości jak i tworzenie odpowiednich warunków dla napływu inwestycji zagranicznych.
Antyklerykalna Partia Postępu RACJA uważa, że tylko kompleksowe podejście do Nowej Polityki Spójności zapewni Polsce czerpanie znacznych korzyści z integracji europejskiej.



Przemarsz małopolskich członków APP RACJA ulicami Krakowa w dniu 11.11.2003 r.


Samowola budowlana - Leon Bod Bielski

Samowole budowlane w myśl obowiązującego w III RParafialnej prawa muszą być wyburzone. Surowość tego prawa dotknęła nawet tych, którzy wbili łopatę w ziemię kilkanaście godzin przed uprawomocnieniem się zgody wydanej na sporną inwestycję i zaczęli kopać dół! Poczytajmy zatem, co mówi najstarsze, święte przecież "prawo" budowlane, bo jest to pasjonująca lektura a konsekwencje z niej wynikające mogą być, powinny być (niepotrzebne skreślić) ciężkie a ogromne.

1. "Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych" (Dz.Ap.18:24).

2. "Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie: bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali"... "Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie"- Ew.Jana 4: 24.

3. "Lecz dopiero Salomon zbudował mu dom. Ale najwyższy nie mieszka w budowlach rękoma uczynionych, jak mówi prorok: Niebo jest tronem moim, a ziemia podnóżkiem stóp moich: jaki dom zbudujecie mi, mówi Pan, albo jakie jest miejsce odpocznienia mego? Czyż nie ręka moja uczyniła to wszystko? Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu, wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi świętemu, jak ojcowie wasi tak i wy"!

No, szanowni Państwo! Skoro największy mistrz budowlany, "Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim" nie wyraża zgody na samowolę budowlaną i nieudolne podróby w postaci nędznych, kamiennych modeli walących się przecież na głowy przy byle bombardowaniu czy trzęsieniu ziemi, zagrażających jego najdoskonalszym tworom śmiercią, to cóż innego pozostaje?

Po lekturze powyższego, z taką precyzją wskazującego łamiących od tysiącleci najwyższe, dane im przez Ducha Świętego, "prawo budowlane" z klauzulą zakazu budowy pewnych inwestycji, czekam na największą w dziejach Krk akcję rozbiórkową samowoli budowlanych w Polsce. Panie Premierze Miller, czas w końcu przerwać finansowanie budowanej na Polach Wilanowskich pana Glempowej fanaberii, zabrać pieniądze na konserwacje już istniejących fanaberii i zainwestować kapitał w spychacze oraz ciężki sprzęt "oczyszczający"! Cóż począć - "Dura lex sed lex"! A gdy stawią opór - wysłać na nich swoje tak niezawodne w burzeniu słusznych demonstracji głodnych, spragnionych i bezdomnych zwarte oddziały pod przewodem ministra Krzysztofa Janika! Myślę, że zdecyduje się pan w końcu na stawienie czoła prawdziwemu a nie wydumanemu w zaciszu gabinetów problemowi jeszcze przez stulecia (konserwacje, remonty) zżerającemu zasoby Polski i Polaków. Z materiałów rozbiórkowych można zbudować każdemu bezdomnemu willę z basenem i garażem na cztery trofiejne arcybiskupie i nie tylko "Mercedesy".


Dyskusja programowa

Wielu sympatyków i członków RACJI zadaje mi pytanie, jakie mamy szanse w wyborach, jakie jest nasze rzeczywiste poparcie społeczne. Sprawa jest złożona, gdyż wiąże się ze stopniem znajomości partii wśród społeczeństwa, a tu obecny stan pozostawia wiele do życzenia. Na profesjonalną i stałą działalność informacyjno-promocyjną partia nie ma środków, media (poza "Faktami i Mitami") sporadycznie lub wcale o nas nie mówią.

Świadom tych ograniczeń postanowiłem zweryfikować realne poparcie dla APP RACJA, na jakie może liczyć w wyborach parlamentarnych. Tak się składa, że 10 lat temu kierowałem realizacją badań rynkowych i opinii publicznej jednej z wiodących do dziś firm badawczych. Dobrze znając metodologię badawczą i mając starych znajomych "w branży" przeprowadziłem niezależny sondaż, gdzie ankieterami były osoby niepowiązane z naszą partią w żaden sposób.

Wyniki są dla APP RACJA optymistyczne: aż 8% wyborców oddałoby na nas swoje głosy! Ale co najważniejsze, zdecydowana większość (blisko 90%) spośród naszych zwolenników zetknęła się z nazwą Antyklerykalnej Partii Postępu RACJA po raz pierwszy dopiero w sondażu. Oddali głosy na naszą partię "w ciemno", za sam antyklerykalizm! To świadczy nie tylko o atmosferze społecznej, jaka wytworzyła się w narodzie, ale także o wielkim potencjale i konieczności zaktywizowania naszej działalności już dzisiaj i na każdym szczeblu. Te 8% z pewnością się zwiększy, gdy obywatele poza nazwą będą znali nasz program i wiedzieli, na jakich ludzi mają głosować.

Dlatego też, wychodząc naprzeciw coraz częstszym pytaniom o szczegółowy program APP RACJA pragnę poinformować, że prace nad nim trwają i zakończą się w najbliższych miesiącach.

Od dziś w kolejnych cyklach przedstawiać będziemy w zarysie nasze dotychczas opracowane założenia programowe w odniesieniu do poszczególnych dziedzin funkcjonowania państwa. Prosimy o w pełni obiektywne odniesienie się do naszych propozycji i wskazanie wszelkich nieścisłości. Liczymy, że Państwa opinie pozwolą poprzez wewnętrzną dyskusję wypracować optymalny program APP RACJA, będący odzwierciedleniem poglądów nie tylko naszych doradców, ale również światłych i trzeźwo myślących obywateli.

Piotr Musiał
Przewodniczący Partii

Polityka światopoglądowa

Antyklerykalna Partia Postępu RACJA wyraża przekonanie, że Polska w ostatnich latach ewoluuje w kierunku modelu państwa wyznaniowego o ustroju rzymskokatolickim; ogromne wpływy kościoła w życiu politycznym, społecznym i kulturalnym widoczne są, na co dzień.

Partia dąży do zbudowania nowoczesnego państwa opartego na demokracji i neutralności światopoglądowej, w którym zapewnia się każdemu obywatelowi nieskrępowany rozwój intelektualny, swobodę wyznania i wypowiedzi, równość wobec prawa, jednakowe prawa publiczne niezależnie od statusu społecznego, światopoglądu, preferencji seksualnych czy narodowości. Neutralność światopoglądową państwo realizuje poprzez całkowity jego rozdział od kościołów i związków wyznaniowych.

Antyklerykalna Partia Postępu RACJA nie walczy z religią ani z Kościołem; sprzeciwia się natomiast nadużyciom i nieprawidłowością w funkcjonowaniu państwa (np. złe rządzenie krajem, korupcja i klerykalizm).

1. Należy usunąć nauczanie religii ze szkół i przedszkoli publicznych oraz zaprzestać dotowania przez organy administracji państwowej lub samorządowej szkół prowadzonych przez kościoły i związki wyznaniowe. Religia, jako zideologizowany przedmiot, wprowadzony do szkół niezgodnie z konstytucją, może być wykładany wyłącznie w punktach katechetycznych - poza programem szkolnym. Finansowanie nauki religii powinny przejąć zainteresowane Kościoły i związki wyznaniowe. Postulujemy wprowadzenie w miejsce religii przedmiotu "religioznawstwo", który - połączony z wiedzą o systemach etycznych - pozwoli uczniom przygotować się do życia w nowoczesnym świecie.

2. Uroczystości państwowe mogą mieć charakter wyłącznie świecki, a organy władzy państwowej, samorządowej oraz podległe im jednostki organizacyjne nie mogą uczestniczyć w uroczystościach religijnych. Eksponowanie symboli, wznoszenie pomników oraz głoszenie doktryn religijnych jest ograniczone do obiektów i terenów dzierżawionych lub będących własnością Kościołów i związków wyznaniowych.

3. Domagamy się likwidacji kaplic, usunięcia pomników i symboli religijnych z urzędów państwowych, obiektów i terenów użyteczności publicznej, jednostek służb mundurowych, szkół i szpitali.

4. Partia jest za natychmiastową likwidacją tzw. funduszu kościelnego, którego formuła utraciła aktualność. Wartość majątku zwróconego kościołowi w naturze po 1989 roku znacznie przekracza wartość majątku utraconego przez niego w wyniku nacjonalizacji.

5. Państwo nie może partycypować finansowo w utrzymywaniu kościołów i związków wyznaniowych, prowadzonych przez nie stowarzyszeń i instytucji charytatywnych. Nie może również uczestniczyć w finansowaniu i dotowaniu inwestycji związanych z budową świątyń i innych obiektów kultu religijnego oraz utrzymywaniu duchownych osób prawnych i fizycznych. Wszelkie ubezpieczenia tych osób a także majątku pozostającego w ich gestii, finansowane są z ich własnych środków.

6. Kościoły i związki wyznaniowe mogą uzyskiwać środki finansowe wyłącznie z podatku wyznaniowego dla zadeklarowanych obywateli RP oraz datków, zapisów, spadków i darowizn opodatkowanych na zasadach ogólnych. Darczyńcom na rzecz instytucji religijnych nie przysługują żadne ulgi podatkowe. Tylko przejściowo powyższe instytucje mogą uzyskiwać dochody z prowadzonej przez nie działalności gospodarczej, opodatkowanej na zasadach ogólnych.

7. Kościoły i związki wyznaniowe nie mogą korzystać z żadnych preferencji ani zwolnień podatkowych i celnych, niezależnie od rodzaju prowadzonej działalności oraz deklarowanego przeznaczenia importowanych towarów.

8. Państwo uznaje wszystkie religie i wyznania za równoprawne. Dlatego też Partia jest zwolennikiem bezzwłocznego wypowiedzenia przez Polskę konkordatu, stanowiącego:

9. Partia jest za natychmiastowa likwidacja Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, w której Kościół jest petentem, a jednocześnie sędzią we własnej sprawie. Stanowi to karykaturalne zaprzeczenie zasadom państwa prawa. Kościół otrzymuje ok. 100 milionów złotych rocznie z budżetu państwa jako gratyfikację za przejęte przez państwo majątki kościelne po 1946 r. Tyle, że majątki te dawno już Kościołowi zwrócono z dużą nawiązką!

10. Za konieczne uznajemy poddanie weryfikacji zgodności z prawem przekazywania wszelkich dóbr materialnych na rzecz Kościołów i związków wyznaniowych, począwszy od 1989 roku, a ofiarowanych przez państwo, samorządy terytorialne, spółki Skarbu Państwa i Agencję Własności Rolnej Skarbu Państwa. Konsekwencją tej weryfikacji winno być unieważnienie wszystkich umów kupna-sprzedaży (zwykle za tzw. bezcen) zawartych między tymi podmiotami, umów, które uszczupliły dochody państwa lub samorządów terytorialnych. Dobra materialne przejęte na tej zasadzie przez kościoły i związki wyznaniowe powinny być niezwłocznie zwrócone prawowitemu właścicielowi, czyli budżetom publicznym w naturze lub w równowartości ceny zbycia nieruchomości. Decydenci, którzy dopuścili do uszczuplenia powyższych dochodów, zostaną pociągnięci do odpowiedzialności, w tym finansowej (obligatoryjny przepadek mienia), jako rekompensata poniesionych przez państwo strat.

11. Państwo ani żadne instytucje wyznaniowe nie mogą cenzurować wypowiedzi oraz twórczości kulturalnej i artystycznej. Partia opowiada się za całkowitą wolnością słowa, apolitycznością i neutralnością światopoglądową mediów publicznych. W tym celu zażąda likwidacji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz rad programowych jako zbędnych, bo w rzeczywistości pełnią funkcję cenzury prewencyjnej. Programy religijne realizowane ze środków własnych Kościołów i związków wyznaniowych mogą być emitowane przez media publiczne na zasadzie limitowanej oraz pełnej odpłatności za czas antenowy.

12. Partia postuluje pilną reformę szkolnictwa, której celem będzie kształtowanie postaw obywatelskich, tolerancyjnych i odpowiedzialnych. Niezbędne jest wprowadzenie w pełnym zakresie edukacji seksualnej, co z pewnością przyczyni się do znacznego zmniejszenia liczby aborcji. Nauka w państwowych szkołach publicznych winna być prowadzona przez absolwentów uczelni świeckich. Państwo nie będzie dotować szkół i uczelni należących do Kościołów i związków wyznaniowych ani wydziałów teologicznych na uczelniach świeckich.

13. Partia uznaje za konieczne znowelizowanie obowiązującej obecnie tzw. ustawy antyaborcyjnej. Uważamy, iż powinno być dopuszczalne prawo do przerywanie ciąży w jej wczesnym stadium z przyczyn społecznie uzasadnionych (bieda w rodzinie), w przypadku zagrożenia życia matki lub gdy ciąża jest wynikiem gwałtu. Życie jest wartością nadrzędną i należy głęboko ubolewać nad każdym przypadkiem aborcji. Jedyny cywilizowany sposób przeciwdziałania aborcji upatrujemy w propagowaniu edukacji seksualnej i antykoncepcji (bezpłatne środki antykoncepcyjne). Zaciekłe zwalczanie przez Stolicę Apostolską antykoncepcji, której brak Światowa Organizacja Zdrowia podaje jako przyczynę śmierci milionów ludzi rocznie, uważamy za zbrodnię przeciwko ludzkości. Badania prenatalne i aborcja na życzenie pacjentki powinny należeć do standardów medycznych. Pracownicy publicznej służby zdrowia, którzy odmawiają wykonania powyższych badań i zabiegów, powołując się na swoje przekonania religijne, co stanowi odmowę świadczenia pracy, winni być wyłączeni z praktyki specjalistycznej i skierowani do leczenia ambulatoryjnego.

14. APP RACJA wyraża zdecydowaną akceptację dla legalizacji związków partnerskich, w tym homoseksualnych. Legalizacja takich związków jest dla nas jednym z naturalnych praw człowieka, a wynika to z konieczności równego traktowania wszystkich ludzi, bez względu na kolor skóry, światopogląd czy orientację seksualną. Obecny stan, w którym homoseksualiści nie mają żadnych wspólnych praw majątkowych, jak również nie mogą decydować o losie swoich życiowych partnerów to jawna dyskryminacja i policzek wymierzony człowieczeństwu i XXI wiekowi.

15. Partia widzi potrzebę natychmiastowego dofinansowania i reorganizacji wymiaru sprawiedliwości tak, aby był zdolny rozliczyć wszystkich aferzystów i decydentów przyczyniających się do strat Skarbu Państwa i rozdawnictwa majątku narodowego. Funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego muszą być rozdzielone.

16. Partia jest orędownikiem polityki zagranicznej, prowadzonej na zasadach otwartości i wzajemności wobec wszystkich krajów demokratycznych, niezależnie od zaszłości historycznych. Dlatego też umowę międzynarodową podpisaną między rządem RP, a państwem wyznaniowym, jakim jest Watykan, uznajemy jako niezgodną z wyznawanymi przez nas zasadami i świeckim statusem Polski.

17. Najistotniejsze decyzje dla kształtowania swobód obywatelskich, stosunków społecznych i bezpieczeństwa państwa, np. zniesienie ustawy antyaborcyjnej, dopuszczalność eutanazji, wstępowanie do paktów militarnych, będą rozstrzygane przez obywateli w drodze referendum.


Konkordat z 1925 r. - postanowienia, skutki i wypowiedzenie - Jan Babicz

W wypowiedziach prasowych i telewizyjnych publicystów, polityków i przedstawicieli Kościoła Katolickiego dotyczących umowy konkordatowej z 1993 roku pada, dość często argument: ten konkordat był konieczny, aby uregulować wszystkie sprawy dot. KK na terenie Polski po uzyskaniu przez Polskę suwerenności likwidując patologie zrodzone przez reżim komunistyczny a także dlatego, że poprzedni konkordat został przez władzę komunistyczną jednostronnie, bezpodstawnie, a co za tym idzie, bezprawnie zerwany.

Te stwierdzenia są podane, jako swojego rodzaju aksjomaty, do wierzenia - bowiem niewielu posiada wiedzę w tej kwestii, niewielu będzie chciało sprawdzić czy to prawdy rzeczywiste a większość przyjmie te stwierdzenia jako część otaczającej nas rzeczywistości, bowiem pasują one jak ulał do innych wpojonych już aksjomatów. Bowiem w 1945 rządziła już w Polsce ekspozytura rosyjskich komunistów, Kościół chciał dobrze a władza komunistyczna dążyła do zniszczenia Kościoła - i dla takiego sposobu rozumowania naturalnym dalszym ciągiem jest uznanie za prawdę bezpodstawności zerwania umowy konkordatowej. Dlatego warto spojrzeć na najistotniejsze postanowienia konkordatu z 1925 roku, jego konsekwencje i naruszenia zobowiązań.

Czym jest konkordat
Literatura prawa międzynarodowego publicznego zawiera różne definicje konkordatu, które można sprowadzić do następującej, skrótowej definicji:
Konkordat to taka umowa zawarta przez dane państwo z jednej strony i kurię rzymską (Stolicę Apostolską) z drugiej strony, regulującą kwestie wspólnie interesujące państwo i Kościół Rzymsko-Katolicki.
Zwrócić należy uwagę na kilka znamiennych aspektów tej definicji:
- nie nazywa się tej umowy "umową międzynarodową" i słusznie, bowiem po stronie Stolicy Apostolskiej za jej przedstawicielami nie stoi podmiot prawa międzynarodowego, jakim jest naród, gdyż narodu watykańskiego jako takiego nie ma a jeżeli nawet są obywatele państwa Citta del Vaticano to w żadnym przypadku przedstawiciele podpisujący konkordat nie są reprezentantami tych obywateli i nie na ich rzecz konkordat taki jest zawierany;
- w literaturze określa się tę umowę zwykle jako umowę zawartą przez dane państwo z jednej strony z organizacją międzynarodową, jaką jest Kościół z drugiej strony - ale do konkordatu z 1925 r. takiego pojęcia nie można było użyć ze względu na słaby rozwój, w tym czasie, organizacji międzynarodowych;
- pojęcie: "kwestie wspólnie interesujące państwo i Kościół rzymsko-katolicki" jest pojęciem grzecznościowym, bowiem przedmiotem regulacji konkordatowych są kwestie szczególnie interesujące Kościół, głównie uprawnienia i przywileje nowe lub konkordatem sankcjonowane oraz zobowiązania administracji państwowej.

Z drugiej strony należy zwrócić uwagę na fakt, że konkordaty są z reguły zawierane z państwami, w których nie ma rozdziału kościoła od państwa. System rozdziału kościoła od państwa polegający na wprowadzeniu zasady, że religia jest sprawą prywatną obywatela, wyklucza zawarcie konkordatu, który w swej treści wnosi określone prawa i przywileje hierarchii rzymsko-katolickiej.

Uzasadnienie do projektu francuskiej ustawy o rozdziale kościołów od państwa z 9.12.1905 r. zawiera następujący fragment: "Układać się z cudzoziemskim władcą kościoła, do którego należą obywatele francuscy, w sprawie wyznania religijnego, zaciągać względem tego cudzoziemca zobowiązania finansowe lub inne, znaczy to odstępować mu część suwerennej władzy państwowej i dopuszczać do interwencji zagranicznej w nasze sprawy wewnętrzne". To jest definicja konkordatu prawie doskonała na owe czasy - dziś, w przededniu naszego przystąpienia do Unii Europejskiej jesteśmy gotowi do łagodniejszego spojrzenia na kwestię "odstąpienia części suwerennej władzy państwowej", ale od UE spodziewamy się różnorodnych korzyści a Stolica Apostolska członkiem Unii nie jest i nigdy chyba nie będzie.

Na podstawie konkordatu był (i jest) zawierany swego rodzaju sojusz między państwem a Kościołem rzymsko-katolickim. Za cenę praw i przywilejów otrzymanych przez hierarchię kościelną w konkordacie Kościół nadaje szczególną sankcję religijną panującemu ustrojowi społeczno-polityczno-ekonomicznemu, a hierarchia staje się stróżem duchowym tego porządku państwowego. Więc po stronie państwa, w wyniku konkordatu, beneficjentem tej umowy są wyłącznie elity ekonomiczne i polityczne i to w dość małym zakresie i doraźnie - aczkolwiek może to być wielce korzystne dla tych elit z ich punktu widzenia w danym czasie.
Z tych to powodów Stolica Apostolska nie dążyła do zawarcia konkordatów z państwami dawnego tzw. bloku radzieckiego.
Natomiast jednoznaczną wymowę ma zawarcie konkordatów w okresie międzywojennym: z Łotwą (1922), Polską (1925), Litwą (1927), Rumunią (1927) i Prusami (1929) - stanowiły one jeden z elementów tzw. kordonu sanitarnego wokół ZSRR, a konkordaty z Portugalią (1928) Włochami (1929), Austrią (1933) i Rzeszą Niemiecką (1933) były wyrazem sojuszu i poparcia udzielonego państwom totalitarno-faszystowskim.

Zawarcie konkordatu

Konkordat z Polską miał szczególne znaczenie dla Watykanu, który Polskę uważał za "antemurale christianitatis" (przedmurze chrześcijaństwa). Przebieg rokowań z Watykanem był utrzymywany w ścisłej tajemnicy, rząd nie reagował na żądanie marszałka Sejmu Macieja Rataja, domagające się przedłożenia Sejmowi projektu konkordatu - tym samym dając wyraz swej dążności do postawienia Sejmu i opinii publicznej przed faktem dokonanym podpisania konkordatu. W 1993 r. sytuacja się powtórzyła - ale dokonano tego w jeszcze ściślejszej tajemnicy.

Konkordat został podpisany w dniu 10.02.1925 roku a w dniu 24.03. znalazł się na porządku dziennym obrad Sejmu, który zgodnie z Konstytucją miał go ratyfikować.
W trakcie debaty zgłoszono szereg uwag i zastrzeżeń i tak ZPPS po analizie krytycznej konkordatu przedłożył następujący wniosek: "Sejm uznaje, że obecnie przedłożony konkordat stwarza dla kleru w Polsce, specjalnie dla episkopatu, wbrew Konstytucji wyjątkowo uprzywilejowane położenie, a natomiast nie daje żadnej gwarancji przy ew. nadużyciach kleru i dlatego Sejm odrzuca przedłożony projekt konkordatu". Ten i inne protesty lewicy zostały przez prawicową większość w Sejmie zignorowane i konkordat został ratyfikowany przez Sejm 26.03.1925 a 23.04.1925 przez Senat.

Podstawową normą konkordatu był art. I, który brzmiał:
"Kościół katolicki, bez różnicy obrządków, korzystać będzie w Rzeczpospolitej Polskiej z pełnej wolności. Państwo zapewnia Kościołowi swobodne wykonywanie jego władzy duchownej i jego jurysdykcji, jak również swobodną administrację i zarząd jego sprawami i majątkiem, zgodnie z prawem bożym i kanonicznym."

Te postanowienie dopuszczało na terenie państwa polskiego stosowanie obcego prawa, jakim w stosunku do prawa polskiego jest papieskie prawo kanoniczne. Było to postanowienie sprzeczne z art.112-114 Konstytucji, które stanowiły, że żadne z wyznań przy realizowaniu samorządu wewnętrznego nie może stawać w sprzeczności z ustawami państwa. Ponadto odwołanie się w treści tego postanowienia do pojęcia "prawo boże" było kuriozalne same w sobie, bowiem jest to pojęcie nie dające się prawniczo zdefiniować i niosące w sobie zarzewie żądań i nieporozumień.

Jakkolwiek Konstytucja Marcowa ustanawiała zasadę równouprawnienia wyznań uznanych, z tym, że wyznanie rzymsko-katolickie zajmowało w państwie stanowisko naczelne wśród równouprawnionych wyznań (primus inter pares) - to w wyniku konkordatu Kościół Katolicki zdobył sobie de facto stanowisko kościoła panującego i warunki do powstania status in statu (państwa w państwie).

Na podstawie konkordatu państwo polskie wypłacało rocznie na uposażenie duchowieństwa rzymskokatolickiego ok. 20 mln złotych niezależnie od wydatków przewidzianych w budżetach poszczególnych ministerstw.

W układzie z 1938 roku rząd polski zgodził się dać Kościołowi odszkodowanie za ziemię, kościoły i kaplice pounickie, które ongiś skonfiskował rząd rosyjski - choć państwo polskie w żadnym stopniu nie było spadkobiercą byłych państw zaborczych. Konkordat, także wbrew przepisom Konstytucji Marcowej, rozszerzył obowiązek nauki religii katolickiej na wszystkie szkoły publiczne, rozciągał nadto nadzór władz kościelnych nad moralnością świeckich nauczycieli religii, a więc nad ich życiem i działalnością pozaszkolną. Został także nałożony na młodzież szkolną obowiązek odbywania przymusowych praktyk religijnych (dwa razy dziennie modlitwa, trzy razy w roku spowiedź itd), a na nauczycieli obowiązek dopilnowania wykonania przez młodzież praktyk religijnych (rozporządzenie Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego z 9.12.1926 r).

Postanowienia konkordatu miały także negatywny wpływ na kształt prawa cywilnego i karnego. I tak w nowym kodeksie karnym z 1932 r. wprowadzono m.in. przepisy zawierające sankcje karne za "bluźnierstwo przeciw Bogu", znieważanie religii i przeszkadzanie nabożeństwu - ale dotyczyło to tylko wyznań przez państwo prawnie uznanych. W materiałach przygotowanych przez Biuro Studiów i Analiz Kancelarii Sejmu na seminarium 29.06.1994 r. pt.: "Konkordat między Stolicą Apostolską i Rzeczpospolitą Polską" Jerzy Wisłocki przypomniał, w odniesieniu do konkordatu z 1925 roku, wypowiedź dyrektora departamentu wyznań w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego wygłoszoną na konferencji międzyresortowej w 1938 roku: "Konkordat nie przyniósł państwu korzyści i w przyszłości należy zmierzać do stanu bezkonkordatowego. Sprawy Kościoła regulować ustawami wewnętrznymi po ewentualnym uzgodnieniu ich z Watykanem".
Natomiast minister spraw zagranicznych Józef Beck, już po klęsce wrześniowej powiedział: "Do głównych sprawców tragedii mego kraju należy też Watykan. Zbyt późno pojąłem, że nasza polityka zagraniczna służyła interesom kościoła katolickiego". Ta wypowiedź winna być mottem wszelkich wypowiedzi o skutkach konkordatu także tego z 1993 roku.

Konkordat w okresie drugiej wojny światowej

Watykan od stuleci patrzył na Rosję z jej Cerkwią Prawosławną jako na schizmę, która to wcześniej lub później wróci na łono Kościoła rzymsko-katolickiego. Rządy bolszewików, którzy jednoznacznie oddzielili państwo od kościoła tylko wzmogły nadzieje i chęci powrotu do Rosji.

Dlatego podejmowano próby mediacji między Rzeszą Niemiecką a Polską, nie w celu zapobieżenia wojnie, a w celu zbudowania sojuszu między tymi państwami. Polska nie walczyła u boku Niemiec przeciwko budzącemu trwogę Związkowi Radzieckiemu ale Niemcy zapewniają sobie dogodną bazę wypadową do ataku na ZSRR - tak to rozumiano w Watykanie. Świadczy o tym wiele faktów. Nuncjusz papieski Cortesi już w dzień po wybuchu wojny umknął z Warszawy do Rumunii, mimo że duchowieństwo wszelkimi sposobami starało się nie dopuścić do tego wyjazdu. Również i prymas Polski, kardynał Hlond już w drugim dniu wojny opuścił Polskę i 18 września znalazł się w Rzymie gdzie nie został zbyt ciepło przyjętym. Na audiencji 30 września Pius XII wygłosił do Polaków przemówienie, w którym zachęcał do oczekiwania "godziny niebiańskich pociech" a poniechał, ku wielkiemu rozczarowaniu Polaków, jakiegokolwiek wyrazu potępienia dla niemieckiej agresji. Kardynał Hlond, który próbował w Rzymie agitować przeciwko Niemcom został wysłany do Lourdes a papież przywrócił go do łask dopiero 30 kwietnia 1945 roku. Mimo potwornej polityki okupanta niemieckiego na terenach polskich w stosunku do kościoła katolickiego - Kościół stracił w wyniku wojny 4 biskupów, 1996 księży i 238 zakonnic a 3647 księży, 341 zakonników i 1117 zakonnic osadzono w obozach koncentracyjnych - Pius XII ani słowem nie potępił niemieckiej napaści i tym samym rozpętania II wojny światowej, tylko te fakty właśnie wymownie przemilczał, co było później wszechstronnie wykorzystywane przez Niemców.

Znamienna jest wypowiedź Piusa XII z dnia 25 grudnia 1939 r.: "Połóżmy kres tej bratobójczej wojnie i połączmy siły przeciwko wspólnemu wrogowi, którym jest ateizm!" Czy można mieć jakiekolwiek wątpliwości, co do intencji tej wypowiedzi?

Ale teraz poświęćmy chwilę uwagi kwestiom naruszeń przez Stolicę Apostolską postanowień umowy konkordatowej w czasie wojny. Moim zdaniem, sposób przedstawienia przez Piusa XII wielu kluczowych kwestii w swej pierwszej encyklice Summi Pontyfikatus z 20.10.1939 r. jest nie tylko świadectwem nielojalności partnera umowy konkordatowej wobec Polski i jej władz ale jest wręcz sprzeniewierzeniem się jej postanowieniom. Bowiem jak można inaczej odczytać twierdzenie, że zło, z którego płyną cierpienia ludzkie, wynikać może częściowo z "walki o sprawiedliwy rozdział bogactw, którymi Bóg obdarzył ludzi jako środkiem do egzystencji i postępu"? Toć to przecież usprawiedliwienie napaści!

A jak w kontekście wydarzeń należy rozumieć ustanowienie bezwzględnej zasady posłuszeństwa dla władz świeckich, jakoby ustanowionych od Boga. To już nie tylko usprawiedliwienie najazdu i okrucieństwa okupanta - to także wezwanie do bezwzględnego, pokornego znoszenia tyranii okupanta.

W dniu 5.12.1939 r. Watykan powierzył biskupowi gdańskiemu Karlowi-Marii von Splettowi, administrację diecezji chełmińskiej, której teren został włączony do Rzeszy i znajdującej się na obszarze Reichsgau Danzig-Westpreussen. Ta nominacja nie była uzasadniona, bo jakkolwiek biskup-ordynariusz diecezji chełmińskiej ks. Okuniewski przebywał za granicą, jednak jego pełnoprawny zastępca pozostawał w stolicy diecezji - Pelplinie. Propaganda niemiecka tłumaczyła ten fakt jako wyraz zgody Watykanu (i papieża Piusa XII) na wcielenie ziem polskich do Rzeszy i przystosowanie granic diecezji do hitlerowskiego podziału administracyjnego.

Ta nominacja była również oczywistym pogwałceniem przez Watykan obowiązującego postanowienia art. IX konkordatu, który głosił, że żadna część Rzeczpospolitej nie może zależeć od biskupa, którego siedziba znajduje się poza granicami państwa polskiego. Biskup Splett wprowadził szereg, dyskryminujących polskich katolików, zarządzeń: nakazał usunięcie wszelkich przedmiotów z polskimi napisami i emblematami, zakazał odbywania spowiedzi w języku polskim, Polakom oznaczonym literą "P" nie wolno było wchodzić do kościoła itp.

W roku 1942 Watykan mianował administratorem apostolskim dla katolików-Niemców w Warthelandzie ks. Hilariusa Breitingera, Niemca z klasztoru o.o. Franciszkanów w Poznaniu - to rozbicie jedności katolików pod względem narodowościowym było zgodne z polityką narodowościowo-wyznaniową okupanta a na pewno nie było zgodne z interesem Polski i było pogwałceniem art. IX konkordatu, który nie znał podziału administracyjno-kościelnego według kryteriów narodowościowych, lecz jedynie w/g kryteriów terytorialnych z uwzględnieniem obrządków. To postanowienie Watykanu było sprzeczne także z prawem kanonicznym.

Wymownym przejawem stosunku Watykanu do sprawy polskiej było zachowanie nuncjusza papieskiego. Po zniknięciu z Warszawy 2 września 1939 zgłosił się do rządu gen. Sikorskiego w Angers, a gdy po klęsce Francji, rząd polski przeniósł się do Londynu, nuncjusz bez jakichkolwiek wyjaśnień zniknął, zrywając z rządem polskim wszelką łączność. Rząd polski próbował dyskretnie tę sprawę wyjaśnić w Watykanie, jednak bez rezultatu. Należy zwrócić uwagę na fakt, że Pius XII nie omieszkał wysłać swego nuncjusza do kolaborującego z Hitlerem faszystowskiego rządu Chorwacji - Ante Pavelica, który to rząd został przezeń bez zwłoki uznany.

Niechętnie przytoczę opinię Goebellsa, który w swoim pamiętniku pod datą 17.03.1943 r. zapisał: "Watykan wykazał, że nie ma absolutnie nic wspólnego z celami wojskowymi naszych przeciwników. Dowodziłoby to, że papież jest nam prawdopodobnie znacznie bliższy, niż się na ogół sądzi..."

Przed wojną korespondencja z Watykanu do Polski przychodziła zaadresowana w języku łacińskim: Polonia, Varsavia a po wrześniu 1939 adresowano ją w języku niemieckim (na kopertach i wewnątrz, na pismach) Deutchland, Warschau. Już od końca 1939 r. św. Rota Rzymska przysyłała do urzędów kościelnych w Polsce upomnienia o przyśpieszenie spraw, jako że jest post bellum finitum, że się już wojna skończyła. A Polski już miało nie być - mołotowowski "pokraczny bękart traktatu wersalskiego" przestał istnieć - i to, w wyobrażeniu Watykanu, definitywnie i nieodwołalnie.

Koniec obowiązywania konkordatu

W dniu 12.09.1945 r. rząd polski przywołując powyżej przytoczone naruszenia postanowień art. IX konkordatu stwierdził, że konkordat z 1925 roku przestał obowiązywać wskutek jednostronnego zerwania go przez Stolicę Apostolską poprzez akty prawne zdziałane w czasie okupacji, a sprzeczne z jego postanowieniami (uchwała Rady Ministrów z 12.09.1945 r.) Jakkolwiek oceniać ówczesny rząd w Polsce, należy uznać, że podstawy do takiego stanowiska były aż nadto wystarczające. Ponadto rząd ten nie został przez Stolicę Apostolską uznany - jak więc może być uznana za wiążącą umowa z partnerem, którego się nie uznaje?

Jest jeszcze jeden aspekt potwierdzający zasadność uznania konkordatu za nieobowiązujący. W konkordacie z 1925 roku istniało zobowiązanie po stronie hierarchii kościelnej do odprawiania modłów za pomyślność Rzeczpospolitej Polskiej i jej Głowy Państwa. Nie zanotowano przypadku, aby ktokolwiek z hierarchii z tego obowiązku po roku 1945 się wywiązywał. Tak więc to także hierarchia kościelna tym samym uznała, że konkordat nie obowiązuje.

Obowiązkiem moim jest przypomnienie, że Pius XII nigdy nie uznał polskiej własności terenów za Odrą i Nysą, ale zawsze podkreślał, że są to ziemie niemieckie. Także w Roczniku Papieskim zawsze je kazał nazywać posiadłością Rzeszy Niemieckiej. Na terenach tzw." odzyskanych" nie mianował obsadzonych tam przez kardynała Hlonda pięciu administratorów apostolskich regularnymi biskupami, obrażając prze to nie tylko rząd polski. ale także i polskich biskupów, którzy w 1950 roku określili te tereny jako "nieodłączną część Rzeczpospolitej" i zwrócili się do Stolicy Apostolskiej z prośbą, "aby administracje kościelne, korzystające z praw biskupstw rezydencjonalnych, były zamienione na stałe ordynariaty biskupie".
A na to trzeba było czekać jeszcze wiele lat.

Żródła
- Henryk Świątkowski - Wyznaniowe prawo państwowe - PWN Warszawa 1962
- Karlheinz Deschner - Polityka papieska w XX wieku - Uraeus Gdańsk 1997
- John Cornwell - Papież Hitlera - Wydawnictwo Da Capo Warszawa 2000
- Materiały Biura Studiów i Analiz Kancelarii Senatu na seminarium 29.06.1999



Zakończenie


APP RACJA


INTERNET: www.racja.org.pl

Redaguje zespół pod kierunkiem Arkadiusza F. Henszela we współpracy z Ziemowitem Bujko oraz Piotrem Musiałem.


Jeżeli po przeczytaniu tego biuletynu wszyscy członkowie i sympatycy partii powieliliby go w ilości 5 sztuk i rozdali, to dotarlibyśmy do 50 000 obywateli. Dlatego apelujemy, aby każdy z Was na miarę możliwość odbił we własnym zakresie tyle egzemplarzy ile może i je rozdał. Pojedynczo nic nie zwojujemy, ale taką wspólną akcją przebijemy w końcu mury milczenia na nasz temat!

Co tydzień w piątek w kioskach aktualności z życia partii w tygodniku

Strona główna